http://rower.uniwersytetradom.pl/bicycle/
English

  EMAILE Z PODRÓŻY » Imphal !!! (7.11.1999) 18 listopada 1999, 19:40:26 (Thu, 18 Nov 1999 19:40:26 +0200)   
 
Mat. 24:46 Szczęśliwy ów sługa, którego pan jego, gdy przyjdzie, zastanie tak czyniącego.

Imphal !!! (7.11.1999) 18 listopada 1999, 19:40:26 (Thu, 18 Nov 1999 19:40:26 +0200)

  Imphal, 7.11.1999

Dotarlismy do Imphalu. Do granicy birmanskiej pozostalo zaledwie 110 km. Po
ponad 2 tygodniach spedzonych na zalatwianiu przeroznych papierkow, w koncu
wyrwalismy sie z tego zakletego kregu niemocy indyjskiej biurokracji.

Ostatnie kilka dni byly znowu wspaniala przygoda. Z Silchar do granicy
pomiedzy Assamem i Manipurem dotarlismy na rowerach. Bylo to pierwsze
rowerowanie od trzech tygodni. I bylo pieknie... Wspaniale zielone tereny
bez zgielku miejskiego, ktory od tak dawna przesladowal nas tutaj w Indiach.
Wspaniale gory porosniete dzungla i wijace sie pomiedzy nimi
niebiesko-zielone rzeki. Krysztalowo czyste powietrze, ktore sprawia, ze
kolory lasu, nieba, wody sa niesamowicie wyraziste. Zielen ryzowych pol w
sloncu az oslepia swa zielenia.

Okazalo sie rowniez, ze nasza zaklejona koperta faktycznie jest pozwoleniem
na wjazd do Manipur. Jej 'uroczyste' otwarcie nastapilo na pierwszym
manipurskim posternku policyjnym. Na poczatku przezylismy chwile grozy,
kiedy niezbyt rozgarniety komendant stwierdzil, ze on koperty otworzyc nie
moze, a bez pozwolen nas nie wpusci. Czlowiek ten nie mial wielkiego
doswiadczenia w odprawianiu obcokrajowcow, jako ze w jego karierze na tym
posterunku byl to drugi przypadek, ze dotarli tutaj "biali". Z tego co mowil
jakis rok temu zawitalo tutaj dwuch austrlijczykow, ale ci zostali
odprawieni bez pardonu  z powrotem. Nasz przypadek byl jednak inny. My
mielismy ze soba koperte z pieczeciami Ministerstwa Spraw Wewnetrznych
Indii. Komendant zaczal dzwonic i po jakiejs godzinie poinformowal nas, ze
otrzymal pozwolenie na otworzenie koperty. Uff, ulga... W srodku faktycznie
byla lista naszych nazwisk i pozwolenie na pobyt w tym zabronionym dla
obcokrajowcow terenie przez dziesiec dni.

Tak wiec jestesmy w Imphal - stolicy Manipur. Do tego znajdujacego sie na
obrzezach panstwa indyjskiego regionu obcokrajowcy zawituja niezwykle
rzadko. Dzieje sie tak ze wzgledu na secesjonistyczne zapedy  tutejszej
ludnosci i zwiazane z tym niepokoje oraz polityke izolacji prowadzona przez
wladze indyjskie. Latwiej  bowiem uporac sie z klopotami z zadajacymi
wolnosci Manipurczykami, jezeli wscibscy obcokrajowcy trzymaja sie z daleka.
W calych Indiach mozna sie spotkac z opiniami jakoby Manipur to teren
niebezpieczny, a ludzie tam zamieszkujacy nieprzewidywalni. No coz,
propaganda robi swoje. W rzeczywistosci musze powiedziec, ze czuje sie tutaj
lepiej niz gdziekolwiek indziej w Indiach.  Jest jakby spokojniej, w
tutejszch miastach jakby mniej halasu. Ludzie nie sa moze bogaci, ale zyja
godniej. Nie widac tej strasznej nedzy, ktora jest wszechobecna w
pozostalych czesciach Indii. A tak przede wszystkim to znacznie czesciej
zobaczyc mozna usmiechnietych ludzi - rzadkosc na ulicach indyjskich miast.
W Manipur czuje sie tez, ze faktycznie jestesmy w Azji. Indo-eurpejskie rysy
twarzy Arabow, Persow, Pakistanczykow, Hindusw, Benglczykow ustapily tutaj
wschodniemu typu urody. Manipurczycy to pierwszy skosnooki narod na naszej
trasie.

Szkoda, ze nie mozemy pozwolic sobie na pojezdzenie po okolicach. Jest tutaj
na prawde pieknie, pojutrze
jednak musimy byc na granicy birmanskiej. To co prawda tylko 110 km, ale
gory sa podobniez dosyc ostre, a drogi kiepskie. Wiec ruszamy.

Waldek




 
10-07-2020 12:17:28
Rowerem Dookoła Świata

Powered by pr.radom.pl Etomite