http://rower.uniwersytetradom.pl/bicycle/
English

  EMAILE Z PODRÓŻY » Ale Indie!!! - epilog 5 grudnia 1999, 14:18:23 (Sun, 5 Dec 1999 14:18:23 +0200)   
 
Przyp. 9:11 Gdyż przeze mnie rozmnożą się twoje dni i przedłużą się lata twojego życia.

Ale Indie!!! - epilog 5 grudnia 1999, 14:18:23 (Sun, 5 Dec 1999 14:18:23 +0200)

 

Tengnoupal, 9.11.1999

Ciagle jestesmy w Indiach! Przedwczoraj zostalismy zatrzymani na posterunku
policyjnym na drodze z Imphal do birmanskiej granicy. Okazalo sie, ze nasze
pozwolenie na przejazd przez Manipur wydane w Delhi nie jest wazne bez
potwierdzenia przez lokalne wladze w Imphal. Brakowalo po prostu jednej
pieczatki, o ktorej nikt wczesniej nic nie wspominal. Paranoja! Myslelismy,
ze indyjska biurokracja nie jest w stanie nas juz zaskoczyc. Mylilismy
sie...

Noc 7/8 listopada spedzilismy na posterunku w Pallel. Policjanci starali sie
pomoc, dzwonili do przlozonych, wyjasniali nasza sytuacje. Nic nie pomoglo.
Bez pieczatki nie moglismy ruszyc dalej. To bylo juz tak niedaleko
granicy... Niestety, nastepnego dnia musielismy wrocic do Imphal i starac
sie skompletowac wymagane dokumenty. I tutaj kolejne zaskoczenie: 8-go
listopada obchodzone jest w calych Indiach hinduskie swieto swiatla Diwali i
jest to dzien wolny od pracy. Urzedy byly oczywiscie zamkniete i pieczatki
nie bylo jak zalatwic. Trzeba czekac... Co ciekawsze nie bylo pewnym czy
nastepnego dnia uda nam sie spotkac z kompetentna osoba, bo rowniez 9-y
listopada jest dniem swiatecznym. Z tym, ze "nieobligatoryjnym" - mozna je
swietowac lub nie w zaleznosci od swoich przekonan religijnych. Oznaczalo
to, ze osoba wladna wystawic nam to pozwolenie mogla pojawic sie w pracy,
ale nie musiala... To bylaby katasstrofa, nasze indyjskie wizy traca bowiem
waznosc 10-o listopada, a jej przedluzenie zajeloby z pewnoscia kilka
kolejnych dni. Tym razem mielismy szczescie. Dzisiaj rano zostalismy
przyjeci przez sekretarza autonomicznego rzadu w Imphal, ktory okazal sie
bardzo przyjemnym gosciem i nie robil nam zadnych problemow z tym
pozwoleniem. Podpisal, podsteplowal i zadzwonil jeszcze na granice
powiadamiajac o naszym przyjezdzie. O 12.00 znowu ruszylismy na trase i
dotarlismy do Tengnoupal. Do granicy pozostalo jeszcze 30 km. Dotrzemy tam
jutro. Chyba, ze Indie znowu nas czyms zaskocza.

Jakis czas temu wyjasnialem Manuelowi, ktory pochodzi z Meksyku znaczenie
polskiego powiedzenia "Ale Meksyk!". Spodobalo mu sie ono i zaczal je
czasami urzywac. Smiesznie bylo slyszec z ust Meksykanczyka wypowiadane z
dezaprobata slowa "Ale Meksyk!". Po miesiacu spedzonym w Indiach

 
24-09-2020 07:35:21
Rowerem Dookoła Świata

Powered by pr.radom.pl Etomite