http://rower.uniwersytetradom.pl/bicycle/
English

  EMAILE Z PODRÓŻY » SLAWEK z VIENTIANE LAOS 06.12.1999 5 grudnia 1999, 17:29:56 (Sun, 5 Dec 1999 17:29:56 +0200)   
 
Przyp. 12:28 Na ścieżce sprawiedliwości jest życie, lecz droga odstępstwa wiedzie do śmierci.

SLAWEK z VIENTIANE LAOS 06.12.1999 5 grudnia 1999, 17:29:56 (Sun, 5 Dec 1999 17:29:56 +0200)

  MARANATHA !!!! VIENTIANE LAO PEOPLE DEMOCRATIC REPUBLIC ( L.P.D.R)
06.12.1999
HALLELUJAHH !!!!!
I znowu po dlugim okresie czsu mamy polaczenie z internetem. Martwiliscie
sie chyba ????. Ale nie martwcie sie PAN czuwa. Dlugi czas  nie mielismy
dostepu do internetu bo bylismy 20
dni w Myanmarze (Birma). Bylo interesujaco. Wojsko i policja zabronila mi
odwiedzic kosciol Adwentystow i sie spotkac z Adwentystami, ale pozniej
mialem mozliwosc odwiedzic Adwentystow w Mandalay. W jednej malej
miejscowosci niedaleko od naszego miejsca gdzie spalismy znajdowal sie
kosciol adwentystow, postanowilem go odwiedzic ale nie zastalem pastora a te
osoby ktore spotkalem nie mowily po angielsku. Podrozowalismy w regionie
gdzie jest zabronione podrozowanie turystom ale my dostalismy specialne
pozwolenie z rzadu. Takze w tym miasteczku ludzie wiedzieli gdzie zatrzymali
sie cudzoziemcy chronieni przez obstawe wojska i policji. Po jakims czasie
przyszedl pastor  do tego miejsca i moglem go spotkac  i doslownie chwile
porozmawiac. Powiedzialem mu ze przyjde wieczorem okolo godziny 20-tej do
kosciola ale niestety nie mialem mozliwosci wyjsc spoza terytorium gdzie
spalismy. Poprosilem wiec jedna osobe aby poszla i powiedziala pastorowi ze
nie moge przyjsc i czy on nie mogl by przyjsc ale nie bylo nawet mozliwosci
aby ta osoba poszla do kosciola i przekazala to pastorowi. Ale pozniej
przyszedl pastor moglsmy znow doslaownie chwile porozmawiac. Wymienilismy
sie adresami i to bylo wszystko.( przypomnialo mi to pewna scene jak dwuch
wiezniow w obozie koncentracyjnym spotkalo sie nie legalnie aby chwile
porozmawiac a obserwowani sa przez kapo lub esesmana) O poranku nastepnego
dnia przed odjazdem  pastor i inni adwentysci  przyszyli i moglem sie na
chwilke przed odjadem z nimi spotkac. Cieszmy sie ze jeszcze mamy wolnosc i
nikt nam nie moze zabronic niczego, ale przyjdzie taki czas ze nie bedzie
nam latwo. W tej czesci Myanmaru gdzie podrozowalismy jest sporo
chrzescijan, Baptysci , Adwentysci,  Ewangelicy, Asembly of God czyli
wspolnota Boza, Metodysci , katolicy i inne koscioly.tyle ze ta czesc
Myanmaru jest nie dostepna dla obcokrajowcow, ludzie tam mieszkajacy nie
maja dostepu do obcokrajowcow. Maja dostep do obcokrajowcow ale coto za
dostep my bylismy w tym roku trzeci tzn trzeci ktorym pozwolono przekroczyc
granice ladowa. Normalnie jest to zabronione przekracac granice ladowe z
Myanmarem.  Normalnie turysci przybywaja droga powietrzna czyli liniami
lotniczymi i sa specialne miejsca przeznaczone dla odwiedzin turystow.
Granice Myanmaru z Laosem rowniez przekraczalismy droga ladowa, powiedziano
nam ze nie pamietaja czasow zeby ktos ta granice przekraczal na rowerach.
Droga do granicy byla zla zeby nie powiedziec bardzo zla. Musielismy pokonac
kilka rzek i kilkadziesiat moze okolo 30- 40 rzeczek. Pozniej to juz nawet
butow nie zdejmowalem bo by nie starczylo czasu na zakladanie i zdejmowanie
butow a grupa byla by juz daleko. Nie bylo mostow wyszystko trzeba bylo
pokonywac na rowerach dwa razy pokonalem rzeke na tratwie jeden raz na
samochodzie z rowerem, a innym razem trzeba bylo wszystko zdejmowac z roweru
i przenosic bo bylo za gleboko aby przejechac  z calym ekwipunkiem. To
dopiero bylo ekstremalne testowanie rowerow. Nie mamy wiz do wietnamu i do
chin  z wiza do japonii nie powinno byc problemu. Tak to bywa z
komunistycznymi krajami obawiaja sie grup zorganizowanych. Ale zobaczymy
wszystko w rekach Bozych ostatnia szansa tutaj w Vientiane. Jezeli nie to
jedziemy do Tajlandii i z Bangkoku bedziemy leciec samolotem do Japonii. A
jesli chodzi o samoloty to jedna czesc drogi w Myanmarze pokonalismy droga
lotnicza  nad dzungla i terenami gorskimi okolo 500 km lecielismy okolo
godziny kosztowalo to na osobe 55$ USD. Bylo to w planie rzadowym czego nie
udalo sie ominac. Chcielismy pojechac trakiem ale by to zajelo moze dwa dni.
Caly plan szczegolowy naszego pobytu w Myanmarze musielismy przedstawic w
Ambasadzie Myanmaru w New Delhi. Z tamtad informacja poszla do Yangunu i
dopiero od gornego szczebla dostalismy pozwolenie i wydano nam wizy.
Wiele blogoslawienstw Bozych i prowadzenia Bozego na kazdy dzien dla
wszystkich.
slawek


 
23-09-2020 17:07:09
Rowerem Dookoła Świata

Powered by pr.radom.pl Etomite