http://rower.uniwersytetradom.pl/bicycle/
English

  ARTYKUŁY » Delhi, 22.10.1999   
 
Ps. 51:8 Oto miłujesz prawdę chowaną na dnie duszy I objawiasz mi mądrość ukrytą.

Delhi, 22.10.1999

 

Delhi, 22.10.1999

Witam, kilka dni temu niemożliwe stało się możliwym i otrzymaliśmy wizy do Birmy wraz ze specjalnym pozwoleniem na przekroczenie lądowej granicy w Tamu (w pobliżu Imphal). Z tego co wiem, jesteśmy jednymi z pierwszych obcokrajowców, którzy otrzymali takie pozwolenie. Normalnie obcokrajowcy mogą wjeżdżać do Birmy/Myanmar tylko drogą lotniczą. Nam się jednak udało, chociaż nie było to proste, a cała procedura wydania tych wiz ciągnęła się od prawie pół roku. Nasza trasa przez Birmę do Laosu wygląda mniej więcej tak: Tamu - Kalewa - Mandalay - Bagan - Kalaw - Taungyyi - Kyaing Tong - Mong Pa-liao. Przed wydaniem wizy musieliśmy podpisać takie zobowiązanie, że będziemy poruszać się tylko uzgodniona trasą, a odcinek z Taungyyi do Kyaing Tong (ok.350 km) pokonamy miejscowymi liniami lotniczymi. Do zobowiązania dołączono również klauzulę, że nie będziemy angażować się w polityczne sprawy kraju. Od tego uzależniono wydanie wizy. 

W ogóle wydaje mi się, że podczas naszego przejazdu przez Birmę towarzyszyć nam będzie jakaś rządowa "opieka". Zobaczymy...   Całkiem możliwe, ze nasza wyprawa zahaczy również o Tajlandię. Wizy do tego kraju załatwiliśmy jeszcze w Teheranie, zostawiając sobie drogę awaryjną w wypadku gdybyśmy nie mogli jechać do Birmy. Teraz okazuje się, ze wszystko poszło gładko, ale skoro już mamy te wizę w paszporcie i będziemy tak blisko, szkoda byłoby nie zawitać do tego kraju.   Dzisiaj wieczorem opuszczamy Delhi i jedziemy pociągiem do Siliguri, a stamtąd już rowerkami, tak jak przewidywał nasz plan, w kierunku granicy birmańskiej. Ciągle jeszcze nie mamy w ręku zezwolenia od władz indyjskich na wjazd do Manipur i Imphal, ale dzisiaj byliśmy w ministerstwie i podobnież wszystko jest już załatwione, tylko trzeba by było czekać do poniedziałku. Nie mamy czasu na czekanie, więc uzgodniliśmy, że pozwolenie to zostanie przesłane do Guahatii, które jest na naszej drodze. Mam nadzieję, ze się nie rozmyślą, bo wtedy mielibyśmy poważny problem. 

Dzisiaj też dostaliśmy wizę laotańską. Wietnamczycy i Chińczycy uzależniają wydanie wizy od oficjalnego zaproszenia naszej grupy od jakiejś przyrządowej agencji turystycznej. Dziwne mają te procedury i utrudniają nam życie jak tylko się da. W ambasadzie chińskiej w Delhi powiedziano nam, że w ogóle nie jest możliwe otrzymanie wizy poza granicami kraju, z którego się pochodzi. Oczywiście nie jest to prawda, ale goście nie chcieli z nami w ogóle gadać. Dopiero interwencja polskiego konsula, który zadzwonił do swego odpowiednika w ambasadzie chińskiej, zaowocowała jakimiś konkretnymi informacjami. Ciągle jest jednak wszystko niepewne. Jak dobrze pójdzie, dostaniemy te wizy w stolicy Laosu. Te wszystkie utrudnienia spowodowane są, mam wrażenie, faktem, że władze chińskie (wietnamskie chyba też) obawiają się, że nasza grupa jako PEACERIDE będzie robiła im problemy z takimi hasłami, jak prawa człowieka itp. Nic, pożyjemy, zobaczymy. 

Najważniejsze jest w tej chwili, że dostaliśmy to pozwolenie na przejechanie Birmy na rowerach. To będzie coś wyjątkowego. Już za dwa dni wskoczymy znowu na rowerki i tym razem pedałować będziemy przez dżunglę. Już się na to cieszę. To na razie tyle.   Na pisanie tych relacji czas jest tylko w nocy. W ciągu dnia albo jeździmy na naszych rowerkach, albo też biegamy za wizami i wszelkiego rodzaju zezwoleniami. Za jakiś tydzień pewnie nam się urwie kontakt internetowy, bo nie przypuszczam, aby w Birmie było możliwe uzyskanie połączenia z serwerem.

To na razie.

Waldek null
 
23-09-2020 19:05:25
Rowerem Dookoła Świata

Powered by pr.radom.pl Etomite